CZŁONKOSTWO W KZGPOiW

Reklama

Jabłka dodadzą energii napojom

Data publikacji:
25-05-2017

Polskie jabłka wypłynęły już na rynek w formie cydru. Teraz zaleją go jako energetyk. Serwują go producenci owoców, którzy chcą zbudować całkiem nową kategorię.

 

Sadowników kuszą kolejne kategorie, w których można wykorzystać jabłka. Sprzedają je umyte i pokrojone, od kilku lat panuje też boom na rynku soków NFC (nie z koncentratu), który stał się udziałem również grup producenckich. Do tego producenci uczą się budować marki, których owoce dotychczas nie miały. Teraz La-Sad ma ambicje wkroczyć na rynek energetyków i go zrewolucjonizować.

 

Rozdane udziały

— Po pierwszych testach Yabu na stacjach paliw i małych sklepach zaczynamy ofensywę i negocjujemy z wieloma podmiotami w Polsce — już nie tylko stacjami, ale również sieciami handlowymi. Jesteśmy przekonani, że takiego produktu nie ma żaden z graczy, bo jest naturalny z trzema składnikami: sokiem NFC z jabłek, kofeiną i wyciągiem z guarany. Nie dodajemy cukru czy wody. Taka czysta etykieta to przełom w tej branży — przekonuje Michał Lachowicz, jeden z twórców La-Sadu, grupy producentów owoców.

 

— Trzymam kciuki, bo każda innowacja oznacza dodatkowy ruch na rynku, ale cóż… Udziały są rozdane i nikt tu nie dokona rewolucji. W rozwoju przeszkadza wojna cenowa, marże są już tak niskie, że przestaje być to atrakcyjny biznes. Wielu producentów próbowało i wielu połamało zęby — mówi Wiesław Włodarski, twórca FoodCare.

Twierdzi, że sam nie zainwestowałby w kolejny energetyk. Do tej części portfolio FoodCare należą Black, N-gine i Blow. Michał Lachowicz przekonuje, że uderzy do całkiem nowej grupy konsumentów, którzy dziś energetyków nie pijają, bo uważają je za niezdrowe. Co dziesiąty Polak deklaruje, że sięga po energetyki co najmniej raz na tydzień, wynika z raportu KPMG „Rynek napojów bezalkoholowych w Polsce”, a sześciu na dziesięciu nigdy ich nie pije. Wśród osób unikających energetyków dominuje przekonanie, że są niezdrowe, więc nie warto po nie sięgać. Tę opinię wyraziło 67 proc. badanych. Dla 22 proc. przeszkodą jest smak, a dla 6 proc. — zbyt wysoka cena.

 

— Przy takim składzie jak nasz trudno jest podważyć etykietę. Do tego dzięki takim składnikom uzyskaliśmy bardzo naturalny, jabłkowy smak. Nie będziemy więc wchodzić w ułożoną część rynku, ale zbudujemy zupełnie nową, a może osiągnąć naprawdę spore rozmiary — dodaje Michał Lachowicz.

Yabu nie będzie jednak tanie. Będzie się plasować w okolicach 5 zł, podczas gdy produkty czołowych graczy kosztują 2-3 zł za puszkę.

Na złość Putinowi

La-Sad zaczyna od produktu na bazie jabłek, ale w planach ma kolejne.

— Opatentowaliśmy formuły zawierające również inne soki owocowe. Jabłka były naszym pierwszym wyborem ze względu na specjalizację w nich od pięciu pokoleń — twierdzi Michał Lachowicz.

 

Przekonuje, że zaletą produktu, która ma coraz większe znaczenie dla Polaków, będzie lokalny surowiec.

— Na jedną puszkę zużywamy około 1,5 jabłka. Jest to również odpowiedź na problemy sadowników ze zbytem po wprowadzeniu rosyjskiego embarga, a wsadem w takiej ilości nie może pochwalić się cydr, który został przecież dodatkowo wypromowany dzięki patriotyzmowi „na złość Putinowi” — przypomina Michał Lachowicz. W tym roku sadownicy alarmowali, że czeka nas katastrofalny niedobór jabłek.

 

— Owoce, które nie nadają się do sprzedaży jako deserowe, bo będą uszkodzone z powodu przymrozków, nadają się do przetwórstwa.Nie przewidujemy problemów z surowcem. Jeśli nie wystarczy nam naszego, będziemy skupować od innych polskich sadowników — mówi Michał Lachowicz. La-Sad zaczyna od kraju. Zakłada, że produkt będzie też eksportowany. Rozmowy się toczą.

 

— Część naszych dotychczasowych kontrahentów kupujących jabłka to także potencjalni odbiorcy energetyków — dodaje współtwórca La-Sadu.

 

autor: Michalina Szczepańska

źródło: Puls Biznesu

https://www.pb.pl/jablka-dodadza-energii-napojom-862505