Sukcesy promocji, słabości organizacji. Bilans trudnego 2025 roku w ogrodnictwie

Data publikacji:
30-12-2025

O mijającym roku w polskim ogrodnictwie – pełnym pogodowych zawirowań, rosnących kosztów, presji importu i słabego zorganizowania producentów – mówi Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Producentów Owoców i Warzyw. Podkreśla, że mimo wyższych zbiorów w 2025 r. sektor stoi przed poważnymi wyzwaniami konkurencyjnymi i organizacyjnymi, ale dostrzega też sukcesy wspólnych działań promocyjnych oraz nadzieję na zmiany systemowe, które mogą wzmocnić pozycję polskich producentów na rynku krajowym i globalnym.

  • Rok 2025 okazał się dla polskiego ogrodnictwa czasem pełnym wyzwań, ale też ważnych doświadczeń i wniosków na przyszłość
  • Choć oficjalne dane wskazują na wyższe zbiory owoców i warzyw niż rok wcześniej, producenci musieli zmagać się z gwałtownymi zjawiskami pogodowymi, rosnącymi kosztami oraz presją importu
  • Na kondycję sektora coraz mocniej wpływa również brak zorganizowania producentów, co osłabia ich pozycję na rynku krajowym i międzynarodowym
  • O bilansie mijającego roku oraz najważniejszych wyzwaniach stojących przed branżą mówi Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Producentów Owoców i Warzyw

Rok 2025 przyniósł polskiemu ogrodnictwu zarówno powody do satysfakcji, jak i wiele trudnych pytań o przyszłość sektora. Z jednej strony zbiory owoców i warzyw były wyższe niż rok wcześniej, z drugiej – producenci mierzyli się z dynamicznymi zmianami pogodowymi, presją importu tańszych produktów oraz narastającymi kosztami produkcji. O kondycji branży, jej sukcesach, słabościach i wyzwaniach, a także o potrzebie odbudowy organizacji środowiska mówi Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Producentów Owoców i Warzyw.
 

Rok 2025 wyjątkowo trudny w sektorze ogrodniczym 

Jak podkreśla rozmówca, o mijającym roku w ogrodnictwie możemy powiedzieć, że był to trudny rok, inny od wielu poprzednich, ale zapewne też od wielu, które przed nami. Te różnice najczęściej są wyznaczane przez przebieg warunków pogodowych. Przymrozki, gradobicia, susze, deszcze nawalne, wysokie temperatury, brak okrywy śnieżnej (jej nadmiaru ostatnio raczej nie było). Czas wystąpienia tych zjawisk, natężenie i zakres terytorialny wpływają na plony i zbiory oraz ich jakość. Do tego należy dodać rosnące koszty produkcji i brak pracowników. W ślad za tym idą możliwości zbioru, sprzedaży, ceny, a także szacowanie strat i oczekiwanie na wypłatę wsparcia. Ponieważ działamy na rynku globalnym ważna jest produkcja w innych krajach, a ta też w wielu krajach była korygowana przez pogodę. To taki bardzo uproszczony schemat bieżącego dyskursu w ogrodnictwie i wokół niego, również w mijającym roku.

W 2025 roku, jak podaje GUS, zebraliśmy więcej zarówno owoców, jak i warzyw w porównaniu z rokiem 2024.

- Nie będę przytaczał liczb, są one ogólnie dostępne. Oczywiście, to są dane oficjalne i na nich można opierać różnego rodzaju rozważania. Innych nie mamy w odróżnieniu od producentów w innych krajach, gdzie oni sami takie badania prowadzą. U nas nie ma woli prowadzenia takich prac z żadnej ze stron i mijający rok nic w tym zakresie nie zmienił. Nie mamy więc żadnego odniesienia do informacji, że np. powodem spadku cen na kilka podstawowych warzyw była nadprodukcja. Trzeba jednak przy tej ocenie wziąć pod uwagę fakt wzrostu importu min. ziemniaków marchwi, kapusty, cebuli na polski rynek - tłumaczy Witold Boguta. 

Co więc zachwiało rynkiem i doprowadziło do spadku cen tych warzyw dla polskich producentów?

- Wydaję się, że rozwój tańszej produkcji owoców i warzyw w krajach wokół UE (min. Egipt, Maroko, Turcja, Ukraina, Macedonia Północna, Albania, Serbia, kraje Azji Środkowej) będzie destabilizował nasz rynek i naszą produkcję w 2026 roku i latach kolejnych. Raczej w tym celu kapitał inwestuje tam w możliwości uprawy, aby korporacje handlowe, czy przetwórcy mogli zaopatrywać się w tańszy produkt i dostarczać go europejskim, w tym polskim konsumentom - dodaje. 

 

Organizacja kluczem do poprawy sytuacji na rynku 

Zdaniem prezesa KZGPOiW, wielu problemom można przeciwstawiać się, ale w sposób zorganizowany. Tego zorganizowania w Polsce nie mamy i mijający rok nie odwrócił tendencji, ubyło kolejnych kilkadziesiąt organizacji. Nowych programów operacyjnych przybyło niewiele, a to podstawa rozwoju przy obecnym kształcie wspólnej organizacji rynku owoców i warzyw. Kraje o dobrze rozwiniętym ogrodnictwie, dobrze zorganizowanym zasilają corocznie swoje organizacje i gospodarstwa członków kwotami rzędu kilkuset milionów EUR w ramach realizowanych programów operacyjnych. My tego nie robimy.

- Przez ostatnich ponad 10 lat mamy do czynienia z destabilizacją zorganizowania. Cóż nasi konkurenci, ale też odbiorcy produktów, zadbali skutecznie o to, aby polski ogrodnik nie był zorganizowany, aby nie był ich konkurentem czy trudniejszym partnerem handlowym. Ten, wątpliwy z punktu widzenia obecnych i przyszłych interesów polskiego ogrodnictwa, sukces ma wielu ojców, wśród nich jest też duża część producentów. Ostatnie miesiące mijającego roku przyniosły promyk nadziei. Przedstawiciele kierownictwa resortu zaczęli publicznie mówić o potrzebie zorganizowania, trwają prace nad zmianami przepisów dotyczących programów operacyjnych. Oby następny rok przyniósł przełom w tym zakresie - przyznaje. 

 

Zorganizowana i efektywna promocja owoców i warzyw 

Niewątpliwym sukcesem wspólnego działania około 20 organizacji branżowych jest zorganizowana, efektywna promocja owoców i warzyw w kraju i za granicą.

- Wypracowany przed kilkoma laty przez przedstawicieli tych organizacji system również przez większość 2025 roku funkcjonował sprawnie. Jednym z jego ważnych założeń było stworzenie możliwości promocji wszystkich gatunków, nawet tych niszowych, jeśli tylko ich producenci się w nią zaangażują. Wieloletnia systematyczna i systemowa, całoroczna promocja owoców jagodowych na rynku krajowym również w 2025 roku dała bardzo dobre efekty. Szczególnie dotyczy to borówki, w której konsumpcji na mieszkańca jesteśmy światowymi liderami, ale też w przypadku malin i truskawek - tłumaczy rozmówca. 

Tymi sukcesami w promocji borówki zainteresowali się producenci z Peru i Chile, chcą skorzystać z naszych doświadczeń. Dobre efekty zostały osiągnięte w promocji jabłek dzięki realizacji zadania z genialnym w swoim przekazie do konsumenta hasłem: jedno jabłko dziennie. Ten sposób promocji również zainteresował producentów z innych krajów europejskich.

Dobre efekty osiągnięto też w ramach realizacji projektu „Moc polskich warzyw”. Notowany był dalszy wzrost najdłużej systematycznie promowanych gatunków, szczególnie papryki, ale też pomidora i pieczarek.

 

Udział polskich firm eksportowych w międzynardowych targach 

Tradycyjnie już organizowany był udział naszych podmiotów w targach w formie narodowego stoiska w przypadku targów Fruit Logistica, Fruit Attraction oraz Asia Fruit Logistica. Są to działania, które bardzo wzmacniają pozycje polskich firm na rynku światowym.

- Od lat organizacje branżowe naszego sektora pozyskują najwięcej środków z UE na promocję, głównie zagraniczną, owoców i warzyw spośród wszystkich sektorów. W mijającym roku prowadzona była m.in. promocja polskich jabłek na rynku indyjskim i wietnamskim. Rozpoczęto ich promocję na rynku brazylijskim i kolumbijskim, a także promocję jabłek grójeckich na rynku Finlandii i Szwecji - komentuje Witold Boguta. 

 

Wyzwania w sektorze ogrodniczym na kolejne lata 

- Wracając do wyzwań, nie tylko słabe zorganizowanie jest wyzwaniem sektora. Przedstawiciele organizacji branżowych doradztwa, nauki działający w ramach Core Team na początku roku wskazali trzy główne obszary wymagające kontynuacji prac lub zdecydowanej poprawy - mówi prezes KZGPOiW. 

Są nimi:

  • promocja owoców i warzyw w kraju i za granicą,
  • budowa partnerskiej pozycji w łańcuchu dostaw 
  • infrastruktura i kompetencje przyszłości jako fundamenty eksportu i konkurencyjności sektora.

Te trzy zagadnienia stały się tematyką kolejnych webinarów organizowanych z Redakcją portalu sadyogrody.pl. Ich efekty – wypowiedzi ekspertów i wnioski z nich wynikające były publikowane na łamach portalu. Niestety rozwiązanie tylko części wyzwań zależy od samego sektora, większość wymaga zaangażowania osób, instytucji i środków z zewnątrz. Czy będzie taka wola? Czy sami producenci dojdą do wniosku, że w nieszczęściu należy ratować się wspólnie? Pytań i wyzwań jest dużo.
 

- Życzę, aby nowy rok przyniósł więcej strategicznej refleksji nad pozycją polskiego ogrodnictwa u jednych, nad pozycją pojedynczego gospodarstwa w walce o miejsce na półce sklepowej na globalnym rynku u innych. Życzę zastanowienia się jakich zmian organizacyjnych i inwestycyjnych potrzebujemy, jeśli chcemy utrzymać konkurencyjność na rynku krajowym i rynkach zagranicznych oraz zorganizowanego działania na rzecz pokonywania tych wyzwań - życzy Witold Boguta. 
 

Jak podkreśla Witold Boguta, przyszłość polskiego ogrodnictwa zależeć będzie w dużej mierze od zdolności do wspólnego działania, odbudowy struktur organizacyjnych i świadomego inwestowania w konkurencyjność. Mimo trudności miniony rok pokazał, że dzięki konsekwentnej promocji, współpracy branży oraz otwarciu na nowe rynki możliwe są sukcesy, które wzmacniają pozycję polskich producentów w kraju i za granicą. Nadchodzący czas powinien przynieść nie tylko refleksję strategiczną, ale przede wszystkim realne decyzje i działania, które pozwolą sektorowi stabilnie rozwijać się w kolejnych latach.

 

źródło: sadyogrody.pl